Rozdział 1: A miało być wspaniale
Wróciłam ze szkoły, rozejrzałam się a tam...
biała suknia. Co jest grane ? A więc moja siostra Kasia dzisisiaj
bierze ślób. Mnie nie zaprosiła bo wychodzi za mąż za bogacza.
Nareszcie Kasia pojechała bryczką pod kościół. Zaproszę Macieja,
Karolinę, Natalię oraz drógą Natalię. Zatem, do roboty. Zacznę
od zaproszenia ich. Okej wszyscy zaproszeni i przyjdą. Teraz
czas wybrać muzykę, przebrać się, posprzątać i kupić słodycze.
Gotowe, teraz puszczę muzykę i poczekam. Po pierwszym utworze
zjawili się. Bawiliśmy się świetnie do wtedy kiedy zadzwonił
dzwonek. Podeszliśmy wszyscy do drzwi a tam jakiś list...
Otworzyliśmy go a w nim..:
Mamy twoją Kasię, rządamy za nią
20000 złotych, lub ona zginie.
Masz czas do tego piątku !
Mafia
Kurczę co by tu zrobić? Przecież ona jechała na ślub... Nie wiem co
o tym myśleć... A może to tylko dla zwały... Okej ja z nimi pogadam
i pujdę spać. Nudzę się nie mogę spać z myślą że moja siostra
jest uprowadzona. Boję się, rodziców nadal nie ma... Włączę TV,
nic ciekawego... I tak właśnie odpłynęłam w krainę snów...
Zbudził mnie rano trzask drzwi. Ubrałam się i zeszłam na dół
a tam moi rodzice stali ciągle płacząc... Wypytywali mnie czy
na pewno pojechała bryczką pod kościół. A ja to potwierdziłam.
Ciekawe co ten bogacz o tym myśli... Możę się cieszy..? A może rozpacza..?
Dobra ja mam tej sprawy dość..! Wyjerzdżam do babci, która mieszka
w Norwegii. Tam bynajmniej będę miała spokój i swą swobodę.
Zadzwonię tylko do Karoliny, Macieja, Natali oraz Natalii.
Wszyscy będą za mną tensknić... Trudno że ich zostawiam...
A może powinnam zostać..? Pakuję się wybiła 1;00. Za chwilkę pójdę
spać do krainy przepięknych snów. A może tych gorszych...
Mniejsza o to... I już odpłynęłam. Wstałam około 7;50 i poszłam do
łazienki. Wsystko było tam rozwalone jakby huragan przeszedł.
Za 3 godziny odlatuję... Babcia została powiadomiona, a rodzice,
zadowoleni że się w to nie chcę mieszać. Ubrałam się, wyszykowałam,
uczesałam i najadłam zostałam odprowadzona na lotnisko...
Oooo... kogo ja widzę to Karolina i Maciej przyszli się ze mną pożegnać.
Już wybiła 11;00 i za pół godziny czas na odprawę... Czy ja
naprawdę tego chcę..? Tego nie wiem. Pocałowałam Macieja w
policzek tak samo jak Karolinę. Jeszcze pujdę do automatu
kupić coca-colę. Otworzyłam ją a tam na puszcę napis;
KOCHAM... Czy to jakaś wróżba? Już 10 minut zostało do odprawy.
Wymieniają osoby żeby powoli zaczęli się ustawiać. Ja chcę wziąć ze
sobą Macieja i Karę. No cóż życie dalej biegnie, nie zawsze tak
jak chcemy... Wspólnej drogi dobiegł już kres... Moja odprawa
zaczęła się. Sprawdzili mnie i moją torbę i przeszłam przez bramki.
Nagle w moich oczach znalazły się łzy które koniecznie chciały
wyjść na wierzch i tak sobie spływać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz