No doszłam po 30 minutach wypytywania o adres. Okazało się że to
było trochę, nom może bardzo daleko. Poszłam do kantora i
wyminiłam kasę na euro. Chmmm... u babci pali się światło tylko
w pokoju na piętrze. To trochę podejrzane. Dzwonię do drzwi.
Słyszę powolne kroki...
-Ach to ty...
-No a jak babciu
-Nie mogłaś puźniej?
-Wydaje mi się czy coś ukrywasz?
-Nie tylko...
-A może jednak?
-A z resztą nie muszę ci się tłumaczyć.
-Nom... chyba nie
-No wejdź nie stój tak na tym zimnie.
Weszłam w tym domu nic a nic się nie zmieniło. Tylko było tu tak
pusto... Wcześniej były tu 3 koty i pies. Zapytam ją o nie.
-Babciu?
-No no no kolejne pytanie?
-Gdzie masz te 3 koty i psa?
-W schronisku a gdzie?
-Czemu...?
-Bo nie miałam na nie czasu
-Co ?!
-To
-Kiedś byłaś inna...
-Ludzie się zmieniają
Nagle doszedł do nas jakiś mężczyzna.
-Siemka a to co za dziewka...?
-Moja wnuczna...- powiedziała z ironią
-Witam pana
-Nom jaka ładniuia...
-Wiem ma to po mnie
-Hahahahaha po tobie...? Chyba raczej po mamie- tu mnie poniosło
-Odzywaj się do babci z szacunkiem!
-Hm... A kim ty właściwie jesteś...?
-Ja narzeczonym twojej babuni
-Aha- to już był cios poniżej pasa...
Zakończyłam rozmowę. Ten pan pokazał mi mój pokój.
Czułam się w nim tak nieswojo... tak dziwnie. Może jednak jutro
wrócę do domu... Rozpakowałam się, poszłam pod prysznic i
umyłam moje ciało żelem arbuzowym. Wysuszyłam się, przebrałam
się w dresy i poszłam spać.
Wstałam o 8;30 otworzyłam laptopa i zakupiłam bilet.
Czekałam 5 minut aż się wydrukuje. Już o 10 mam lot. W pośpiechu
zjadłam śniadanie, zostawiłam list pożegnalny i czym prędzej
wybiegłam z domu. Wsiadłam w taksówkę powiedziałam przemiłej
pani gdzie chcę pojechać oraz zapłaciłam 20 euro.
I JAK WAM SIĘ TO PODOBA ???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz